czwartek, 29 marca 2012

Cóż za diabelne trudności powstały na mej drodze dzięki mej głupocie. Emilka na falach życia. Lucy Maud Montgomery.

Dzisiaj będzie o Domkach Rozczarowanych i dorosłej Emilce:). Te dwa tematy łączą się ze sobą, a to za sprawą książki Lucy Maud Montgomery "Emilka na falach życia". Pamiętacie Dom Rozczarowany na wzgórzu, który tak przypadł do gustu Emilce już w pierwszym tomie jej przygód. Dom był zaniedbany i samotny, rodzinie która miała w nim zamieszkać, nie dane było w ogóle stać się rodziną. Od tamtego czasu Domek, rozczarowany takimi niesprawiedliwymi kolejami losu samotnie zmagał się z zimowym wichrem i letnimi burzami. W poście o wiośnie w ziemiańskim dworze pisałam już o moim uwielbieniu dla starych, opuszczonych domów, dla tych szlacheckich i tych najzwyczajniejszych na świecie. Lubię sobie wyobrażać jak wyglądało życie w takich starych, opuszczonych murach, zawsze marzyłam o pewnym jednopiętrowym domku, na moje niewprawne w tematach architektury oko była to willa z dwudziestolecia międzywojennego, chciałam w nim kiedyś zamieszkać, ale ostatnio z wielkim smutkiem zauważyłam, że w miejscu w którym się znajdował przy parku zdrojowym pozostała jedynie smętna górka gruzu, mój Rozczarowany Domek już nie istnieje.
Dom Rozczarowany z kart powieści Lucy Maud Montgomery miał dużo więcej szczęścia. Planując małżeństwo po dramatycznym upadku ze schodów i rekonwalescencji pod okiem wiernego przyjaciela Deana Priesta, Emilka dostaje od wyżej wymienionego z imienia i nazwiska przyszłego małżonka zachwycający prezent, klucze do Rozczarowanego Domu i obietnicę zamieszkania w nim po ślubie. Domek zyskuje w końcu wyposażenie, Emilka wiesza w pustych oknach firanki, Dean wypełnia dom pamiątkami z podróży, książkami. Ponieważ domem powinien rządzić jakiś kot, na fotelach Domu Rozczarowanego rozgościł się Pierwiosnek, kot Emilki.
- To jest ognisko domowe - rzekł Dean. - Jest ono milsze, niż kiedykolwiek było w moich marzeniach. Dobrze nam tu będzie, kiedy jesienią zawitamy i zasiądziemy tak, jak teraz z książkami i dziennikami. A czasami zaprosimy kogoś z przyjaciół i podzielimy się z nim naszą radością, naszym śmiechem i spokojem. Będziemy rozmyślali nad przeszłością i przyszłością, patrząc na grę płomieni.
Dorosła Emilka pisze i swoim pisaniem zarabia na życie, kupuje gaik Wysokiego Jana, o którego zachowanie walczyła jako dziecko, zwraca długi wujowi i ciotce, którzy wspierali ją finansowo podczas nauki. Pisanie pochłania ją równie mocno jak malarstwo Tadzia Kenta, stąd późniejsze wielkie nieporozumienie pomiędzy nimi. Srebrny Nów przestaje być schronieniem przed wszystkimi problemami Emilki, pod jego dach zakradają się smutki i samotność pierwszych dorosłych lat życia głównej bohaterki. Podobnie jak wcześniej tajemnica zniknięcia matki Ilzy, wyjaśnia się również wielka tajemnica pani Kent i jej zaborczej miłości do syna.
"Emilka na falach życia" podobała mi się bardziej niż tom drugi i szkolne przygody głównej bohaterki. Już podczas zimowej zamieci spędzonej w Rozczarowanym Domku z Tadziem, Perrym i Ilzą, zrozumiała Emilka, że właśnie przyjaciel z dzieciństwa zaczyna być jej droższy od innych kawalerów, których prawdziwy najazd przeżywa w trzeciej części Srebrny Nów. W tomie trzecim znajdziecie odpowiedź na pytanie dlaczego z Deanem, a nie z Tadziem wije sobie gniazdko Emilka, a związki uczuciowe pomiędzy czwórką przyjaciół ze szkolnej ławki, zostały zawarte w przypadkowych i nie odpowiadających porywom serca konfiguracjach:).

Emilka na falach życia.(znana również pod innymi tytułami: Emilka szuka szczęścia, Dorosłe życie Emilki, w oryginale: Emily's Quest, 1927)
Lucy Maud Montgomery
Krajowa Agencja Wydawnicza, Poznań, 222 str.
Emilka ze Srebrnego Nowiu.
Emilka dojrzewa. 

3 komentarze:

  1. Uwielbiam ostatnią część Emilki:) Tylko jedno - podczas zamieci w drugiej części skryli się w Domu Starego Jana, nie w Rozczarowanym:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emilka jest chyba czwarta na liście moich ulubionych bohaterek L.M.Montgomery, wyprzedza ją Pat, Ania i Marigold, ale wracam chętnie i do Emilki, gdze bohaterowie ukryli się przed zamiecią już nie pamiętam, ale to dobry pretekst, żeby ponownie poczytać o Emilce :-).

      Usuń
    2. Każdy pretekst jest dobry na odświeżenie ukochanych książek:) Ja muszę przyznać, że za Pat specjalnie nie przepadam - chociaż bardzo lubię Szkraba. Anię uwielbiałam jako dziecko i nastolatkę, ale po narodzinach dzieci straciła nieco ambicji, niestety. A Marigold jest rzeczywiście urocza - lubię też Janę i Valancy/Joannę. "Największym szczęściem jest kichnąć, gdy ma się ochotę" - to zdanie pozostanie ze mną na zawsze:) Podobnie jak wiele, wiele innych.

      Usuń