wtorek, 24 kwietnia 2012

Wszyscy znęcają się nad Lottą. Lotta z ulicy Awanturników. Astrid Lindgren.

Wyspa książek obrosła pajęczynką i trochę się zakurzyła. Tydzień spędziłam na wsi, dlatego dopiero dzisiaj mogę swoje miejsce w sieci porządnie przewietrzyć:).
W minionym tygodniu powiększałam i porządkowałam ogród i sad, sadziłam warzywa w nowym warzywniku i rozsadzałam kwiaty. Sadzonki roślin kupiłam na klimatycznym targu w pobliskim małym miasteczku, tradycyjnie odwiedziłam też maleńką księgarnię i antykwariat. Wczesnym porankiem i wieczorami paliłam w piecach pełną parą, bo na wschodzie Polski te ostatnie dni były jeszcze zimne.
Z zapączkowanego ogrodu, lasu i łąki wróciłam do zieleniącego się już pełną parą Krakowa.
***
Czytanie przy akompaniamencie strzelającego pieca jest dwa razy przyjemniejsze niż czytanie przy ciepłych kaloryferach, a już czytanie w takich okolicznościach zimowego "Tańca ze smokami" to prawdziwa uczta dla wyobraźni. Książkę Martina czytam powolutku, dozując sobie przyjemność, jakiej mi dostarcza. W międzyczasie przejrzałam dwie książki dla maluchów i właśnie o jednej z nich opowiem dzisiaj.
***
"Lotta z ulicy Awanturników" Astrid Lindgren to krótka historia o pewnej zadziornej dziewczynce. Lotta Nyman od rana ma zły humor. Jest zła na mamę i swoje rodzeństwo: Mię Marię i Jonasa. Pięcioletnia Lotta postanawia więc wyprowadzić się z domu Nymanów i założyć własne gospodarstwo na strychu rupieciarni cioci Berg.
Stryszek jest miejscem wymarzonym dla małej dziewczynki, stare meble i dywaniki wypełniają małe pomieszczenie, a zakamarki pokoiku kryją prawdziwe skarby. Porcelanowy serwis, starą lalkę Violę Linneę i całą szufladę jej ubranek. Lotta świetnie bawi się na stryszku w towarzystwie Niśka, swojego pluszowego prosiaczka...ale po zapadnięciu zmroku, zaczyna Lottcie brakować mamy:).
Zawsze lubiłam krnąbrną, dzielną Lottę, a w obrazek stryszku wpatrywałam się jako dziecko godzinami. Polecam do wspólnego, wieczornego czytania:).

Lotta z ulicy Awanturników. ( Lotta på Bråkmakargatan., 1961 )
Astrid Lindgren
Nasza Księgarnia, Warszawa 1998, 59 str.


niedziela, 15 kwietnia 2012

Rodzinny skarb. Dzban ciotki Becky. Lucy Maud Montgomery.

"Dzban ciotki Becky" opowiada historię dwóch starych i dumnych rodów z Wyspy Księcia Edwarda: Darków i Penhallów, w książce występuje również pewna złośliwa ciotka i jej dzban, obiekt pożądania młodych i starych przedstawicieli rodzin z nazwiska wymienionych powyżej. 
Ciotka Becky u kresu swojego życia organizuje rodzinny bankiet, podczas którego przepowiada oniemiałym krewnym swoją rychłą śmierć i przekazuje im rodzinne pamiątki. Kiedy większość zgromadzonych przez staruszkę przedmiotów znajduje nowych właścicieli, pozostaje do rozstrzygnięcia sprawa przekazania starego dzbana, najcenniejszej rodzinnej pamiątki. Nestorka postanawia oddać dzban temu przedstawicielowi rodu, który w przeciągu roku od jej śmierci udowodni, że jest go najbardziej godzien.
Wydawało mi się, że porcja złośliwości osiągnęła masę krytyczną już w pierwszym rozdziale, kiedy to podczas bankietu ciotka Becky wyciąga na światło dzienne większość brudów rodzinnych i co chyba gorsze od rodowych skandali, wypomina każdemu jego mniejsze i większe wpadki, które po latach bolą człowieka bardziej niż najcięższe grzechy. Jednak kiedy z nestorki rodu uszło życie, z powieści bynajmniej nie uszło powietrze. Już pogrzeb ciotki Becky pokazuje, że rodzina dopiero się rozkręca, a o diabelskim charakterze zmarłej najlepiej świadczą przemyślenia bliskich nad jej trumną. 
A kiedy pastor Trackley oświadczył: Zabrał ją do siebie Pan, Jan Topielec pomyślał cynicznie: I będzie miał za swoje.
W pogoni za dzbanem, poszczególni członkowie rodziny gotowi są poświęcić wiele, a ich losy wywracają się do góry nogami. Zatwardziali, starzy kawalerowie są w stanie wyrzec się dla dzbana ukochanej wolności, a skłócone małżeństwa zakopać w końcu wojenne topory. Przy staroświeckich, nawet jak na ówczesne kryteria, poglądach i uprzedzeniach trwają jednak uparcie i wiernie do końca powieści, dając pożywkę złośliwemu pióru Lucy Maud Montgomery i niezłą uciechę czytelnikowi. Pisząc "Dzban ciotki Becky", pierwszą powieść dla dorosłych, autorka pokazała swój talent od tej najzłośliwszej strony, bez skrupułów piętnując hipokryzję i głupotę, ludzi jej współczesnych. Lucy Maud Montgomery stworzyła w 1931 perełkę wyróżniającą się na tle jej pozostałych powieści, komiczną i wyjątkową, mówiącą więcej o czasach w których przyszło jej żyć, aniżeli niejedna pisana z namaszczeniem kronika:).

Dzban ciotki Becky. ( A Tangled Web., 1931 )
Lucy Maud Montgomery
Wydawnictwo Literackie 2008, 273 str.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Człowiek w zimie zapomina, jak cudowna jest wiosna i ma co roku miłą niespodziankę. Pat ze Srebrnego Gaju. Lucy Maud Montgomery.

W ogródku, na tarasie i balkonie coraz więcej soczystej zieleni, co prawda słońce gdzieś się dzisiaj skryło, ale jest ciepło i powietrze wpadające przez uchylone okna pachnie wiosną. Lubię zimowo, leniwie wygrzewać się w domu z filiżanką herbaty i książką, ale z każdym upływającym rokiem, coraz niecierpliwiej wyglądam nadejścia pierwszych oznak wiosny. Nawet książki czytane w promieniach słońca lepiej smakują:).
Na Wielkanoc przygotowałam pokaźny stos powieściowy do przeczytania, ale wokół działo się tyle innych zajmujących spraw, że książki czekają nadal na spokojniejszy czas. Jedyną książką przeczytaną przeze mnie podczas Wielkanocy była doskonale mi już znana "Pat ze Srebrnego Gaju". Lubię od czasu do czasu sprawdzić co słychać w Srebrnym Gaju, więc w czasie świąt znów odwiedziłam ten najpiękniejszy zakątek Wyspy Księcia Edwarda:).
Bohaterami tej książki Lucy Maud Montgomery są Pat i stare gospodarstwo na którym mieszka. Oprócz siedmioletniej Pat w Srebrnym Gaju mieszka jej mama, ojciec oraz czwórka rodzeństwa: Józek, Winnie, Sid i Przylepka. Nad  domem i rodziną czuwa wierna gosposia Judysia Plum, która poza dbaniem o praktyczną stronę życia i dokarmianiem dzieci nocą jajkiem sadzonym, jest kopalnią wiedzy o przeszłości i teraźniejszości rodziny Gardinierów i w zasadzie wszystkich innych okolicznych rodów. Judysia wie też niejedno o świecie czarów, osobiście zna czarownice, wróżki i koboldy, wsłuchując się w jej opowieści dorasta Pat i jej rodzeństwo w świecie bajek.
Dom otoczony srebrzystymi brzozami to wielka miłość Pat, dziewczynka nie znosi zmian, opłakuje każde wycięte drzewo i odchorowuje każdą wyprowadzkę dorastających członków rodziny: cioci Azalki, która wychodzi za mąż i Józka, który ucieka zaciągnąć się na statek. Za każdą kpinę z ukochanego, nieco staroświeckiego domu mała, spokojna zazwyczaj Patrycja potrafi odpłacić się swoim kuzynkom celnym ciosem. Początkowo trochę samotna, z czasem poznaje Pat opuszczonego przez matkę Szkraba, a podczas wizyty u krewnych spotyka Bietkę. Czas trójki przyjaciół wypełnia włóczęga po pięknej okolicy i zawieranie przyjaźni z drzewami, rzekami i mostami. Doświadczona Judysia ma o nowej przyjaciółce Pat - Bietce, dość zaskakujące zdanie:
Ta mała nie doczeka się siwych włosów! Ona nie należy do tego świata - mruknęła  do siebie. Niepokoiły ją rumieńce Bietki i dziwny często wyraz oczu. Patrzyły one wówczas tak, jakby widziały jakąś krainę szczęśliwości, której nikt inny nie ogląda. Kto wie, czy część uroku Bietki, nie stanowiło właśnie to spojrzenie.
Dzieciństwo Pat powoli dobiega końca, opuszczenie na krótko Srebrnego Gaju nie wydaje się już dziewczynce tragedią, ale nawet będąc z wizytą u przyjaciółki, Pat nadal myśli o swoim domu.
Obudziła się w nocy i nagle ogarnęła ją tęsknota za domem. Jak miewa się Srebrny Gaj? Wysunęła się z łóżka i podeszła do okienka. Chuchała chwilę na szybkę, żeby znikły srebrne gwiazdki - i wstrzymała z zachwytu oddech. Śnieg przestał prószyć, wielki księżyc zwisał nad przemarzniętymi wzgórzami. Ośnieżone jodły zdawały się zakwitać od jego blasku, dalej srebrzyły się filigranowe jabłonie. Jak pięknie wyglądał Srebrny Gaj, gdy patrzyło się na niego z góry w księżycową, zimową noc. Czy aby Przylepka jest ciepło przykryta? Tak często skopywała z siebie kołderkę. Czy mamę przestała boleć głowa? W dali za Srebrnym Gajem widać było brzydki dom Gordonów, którego nikt nie kochał.
W pierwszym z dwóch tomów opowieści Lucy Maud Montgomery o Srebrnym Gaju, na starej farmie przychodzi na świat dziecko - Przylepka, dom i jego mieszkańcy szykują się do dwóch wesel. Autorka opowiada o pierwszej dekadzie życia Pat, ale bez zbędnych dłużyzn. Nad Srebrnym Gajem unosi się każdego dnia zapach pieczonego ciasta, a domowy  i ciepły nastrój książki na długo zapadają w pamięć czytelnika, bo to kolejna opowieść o tym jak piękne jest życie pomimo problemów, z którymi ciągle przychodzi się zmagać głównym bohaterom powieści.

Pat ze Srebrnego Gaju. ( Pat of Silver Bush. )
Lucy Maud Mongomery
Nasza Księgarnia 1993, 283 str.
Miłość Pat. ( Pani na Srebrnym Gaju. ) 

środa, 11 kwietnia 2012

Dom należy do kota. My tylko spłacamy pożyczkę. Kocie opowieści. James Herriot.

Lubię ładnie wydane książki. Z pięknymi okładkami i ilustracjami wewnątrz, które potęgują przyjemność czerpaną z lektury. Taką dopracowaną książką są "Kocie Opowieści" Jamesa Herriota. Ta niewielka książeczka, napisana przez lekarza weterynarii to kilka opowiadań o  kotach, które podczas długich lat praktyki zawodowej spotkał na swojej drodze autor.
James Herriot początkowo miał niewielu kocich pacjentów, w hrabstwie York do zadań weterynarza należała głównie opieka nad dużymi zwierzętami hodowlanymi. Każde spotkanie z kotem i jego właścicielem było na tyle wyjątkowe, że na długo zapadało w pamięć autorowi.
Alfred, kot właściciela cukierni, wytworny i dumny, każdy dzień spędzał pośród klientów niewielkiego sklepiku. Oskar, cudem wyratowany po ciężkich urazach, zadomowił się na niewielkim poddaszu, które zamieszkiwał James Herriot z żoną Helen. Każdego dnia, późnym popołudniem, Oskar udawał się do pubu, na wiejskie zebrania, na spotkanie koła gospodyń wiejskich. Wszędzie tam, gdzie mógł miło spędzić czas pośród tłumów ludzi. To tylko dwa spośród kilku niezwykłych zwierząt, które pojawiły się w opowiadaniach.
"Kocie opowieści" to przede wszystkim książka o miłości do kotów i wielkim szacunku, jakim obdarzali je dwaj bohaterowie cyklu "Wszystkie stworzenia duże i małe": James Herriot i Tristan.
Nawet teraz, kiedy obaj dźwigamy już szósty krzyżyk na karku, często nad kuflem piwa opowiada mi o kocie, który mu od wielu lat towarzyszy. Jest to typowy związek - obaj bez miłosierdzia się oszukują - a jednak oparty na prawdziwym uczuciu.
James Herriot pisze eleganckim, dowcipnym językiem, a "Kocie opowieści" z przyjemnością przeczyta dziecko i osoba dorosła.

Kocie opowieści. ( Cat stories. )
James Herriot
Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2002, 158 str.

niedziela, 8 kwietnia 2012

Tylko wariaci są coś warci i Wielkanoc.

Lubię ciszę przedświąteczną, spokój czystego, pachnącego domu i stonowany nastrój tych wiosennych świąt. 
Wiosną wszystko było takie czyste. Nie rosły chwasty, nigdzie nie leżały zeschłe liście. W domu też unosił się zapach czystości. Matka i Judysia zrobiły wielkie porządki szorując i pastując podłogi, myjąc okna. Winnie i Pat pomagały po powrocie ze szkoły. Przyjemnie było upiększać ukochany dom.*
***
Filmowa Wielkanoc upłynęła mi w Krainie Czarów. Uwielbiam książkę Lewisa Carolla, chociaż dawno, dawno temu przeczytałam ją dopiero za którymś z kolei podejściem. "Alicja w Krainie Czarów" wydawała mi się początkowo zbyt dziecinna na moje kilka lat, krzywiłam na nią swój kilkuletni piegaty nosek:). Ale pewnego dnia, Alicja rzuciła na mnie urok i przez nastoletnią część swojego dzieciństwa czytałam ją tyle razy, że zaczytałam swój egzemplarz, fragmenty tej książki mogę cytować z pamięci:).  A film Tima Burtona to zwiewna sukienka, wiatr we włosach i całe mnóstwo stworzeń wprost z dziecinnych snów. Piękny i  niepokojący.
 ***
Pamiętam taki cykl lekcji w szkole podstawowej i sposób w jaki omawialiśmy "Dzieci z Bullerbyn" Astrid Lindgren. Metodą porównywania świątecznych tradycji w Polsce i Szwecji, omawialiśmy Boże Narodzenie i Wielkanoc w Bullerbyn. Jeśli świętowalibyśmy Wielkanoc w Szwecji, tak w okolicach Wielkiego Czwartku przebieralibyśmy się za czarownice:). W Wielką Sobotę szukalibyśmy w domowych zakamarkach jajka wypełnionego cukierkami. O ile w Wielki Czwartek nie mam odwagi biegać po Krakowie w stroju Baby Jagi, o tyle koncepcja prezentów przynoszonych przez Zajączka jakoś tak bocznymi drzwiami weszła i rozgościła się pod moim dachem. Jeśli Zajączek jest rozmiarów mojego domowego królika to mam u niego przechlapane, bo w tym roku musiał przynieść mi aż trzy pokaźne tomy: polskie wydanie "Tańca ze smokami" i "Siedlisko". Na piątą księgę Pieśni Lodu i Ognia długo nie mogłam się zdecydować, ale nie wytrzymałam i zajmie teraz drugą połowę małego regału, pierwszą zajmuje wersja anglojęzyczna:P. "Siedlisko" to cudowny serial, a teraz także książka. Poczekajki i Rozlewiska mogą się schować, książka Janusza Majewskiego to jak dla mnie pierwsza liga polskich książek z tematem wyprowadzki mieszczuchów na wieś w tle.
Tyle na dzisiaj. Wracam świętować:). A Wam życzę wszystkiego najlepszego z okazji Wielkanocy:).


*"Pat ze Srebrnego Gaju". Lucy Maud Montgomery

czwartek, 5 kwietnia 2012

Wszystkie stworzenia duże i małe. Jeśli tylko potrafiłyby mówić. James Herriot.

W upalny, letni dzień James Herriot, absolwent weterynarii, wyrusza na angielską wieś w poszukiwaniu pierwszej posady. Jest rok 1937, kryzysowy na brytyjskim rynku pracy, znalezienie posady przez młodego lekarza weterynarii jest więc prawie niemożliwe. Stojąc przed oplecionym gęstymi pnączami wisterii, Skeldale House w Yorkshire, James Herriot nie wie jeszcze, że z tym domem i mieszkającymi w nim ludźmi zwiąże swój los podczas długich lat praktyki zawodowej, a o swojej pracy opowie wiele lat później czytelnikom w kilku tomach cyklu zatytułowanego "Wszystkie stworzenia duże i małe".
Praca wiejskiego weterynarza, zwłaszcza pierwsze jej dni, tygodnie i miesiące to dla Jamesa Herriota bolesne zderzenie teorii z praktyką. Asystowanie przy porodach dużych zwierząt hodowlanych jest ciężką, fizyczną pracą o najbardziej zaskakujących porach dnia i nocy.
Jednak, chociaż nie pozbawiona cieni, jego praca miała również jasne strony. Zawsze był świadom dzikiego piękna otaczających go wzgórz Dale i ciężko pracując, mógł wdychać czyste powietrze wrzosowisk. Jego stołem operacyjnym były oblane słońcem pola, a miejscem pracy - kręte górskie drogi i budynki z szarych kamieni.
Pacjenci doktora Herriota bywają nieprzewidywalni, równie nieprzewidywalny okazuje się jego przełożony Siegfried Farnon. Konflikty Farnona z młodszym, beztroskim bratem Tristanem niejednokrotnie budziły zakłopotanie młodego podwładnego. Oddanemu pracy Jamesowi zdarzają się również chwile wytchnienia.
Nadeszła jesień, niosąc ostre powietrze, i nocami jasno płonął kominek w największym pokoju, śląc długie cienie migoczące we wdzięcznych alkowach, aż pod wysoki, rzeźbiony sufit. Zawsze było miło, kiedy po zakończonym dniu pracy wszyscy trzej zasiadaliśmy w wygodnych fotelach, wyciągając nogi do ognia.[...] Dywan wokół naszych nóg był usłany psami - cała ich piątka leżała splątana w ciężko dyszący kłąb, podsycając nastrój, przyjaźni i zadowolenia.
James Herriot jest świetnym obserwatorem zwierząt, a jeszcze lepszym, ich właścicieli. Swoje przeżycia opisuje z humorem. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, w planach mam więc jeszcze lekturę "Kocich opowieści' Jamesa Herriota.

Jeśli tylko potrafiłyby mówić. ( If only they could talk., 1970 )
James Herriot
Wydawnictwo Zysk i Spółka, Poznań 1995, 221 str.

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Ty nie masz dobrze w głowie, Madika. Madika i berbeć z Czerwcowego Wzgórza. Astrid Lindgren.


Lodowaty podmuch wiatru przyniósł gwałtowne opady gradu. Kiedy odtajałam po gradowym bombardowaniu, nawet mnie ten niespodziewany opad ucieszył, w końcu skoro spadł grad to zima już nie wróci. Przyglądając się teraz wirującym za oknem płatkom śniegu już nie mam odwagi potwierdzić tej ludowej mądrości.
Po powrocie do domu w tak ekstremalnych warunkach, najlepiej ukryć się w ciepłej kuchni. Zapach wielkanocnych wypieków i powolna lektura "Madiki i berbecia z Czerwcowego Wzgórza" uprzyjemniły mi kilka ostatnich wieczorów, na spacery i aktywny wypoczynek na łonie natury przyjdzie nam chyba jeszcze trochę poczekać.
Madika jest obecnie lepiej znana z albumowych wydań książek o swoich przygodach, kojarzycie na pewno kolorowo zilustrowaną zimową opowieść "Patrz Madika pada śnieg", jeśli nie, zajrzyjcie do niej podczas wizyty w księgarni. "Madika i berbeć z Czerwcowego Wzgórza" zawiera również piękne, ale czarno-białe ilustracje wykonane przez genialną Ilon Wikland i o wiele więcej tekstu opowiadającego o przygodach dziewczynek z Czerwcowego Wzgórza.
Madika i Lisbet to dwie siostrzyczki mieszkające w ogromnym domu z mamą Kajsą, tatą redaktorem z gazety, gosposią Alvą, psem Sasso i kotką Gosan. Rodzice Madiki i Lisbet to ludzie zamożni, a Czerwcowe Wzgórze stanowi kontrast dla biedniejszych domków innych mieszkańców miasteczka. Sąsiadem Madiki jest Abbe, który pracuje wraz z mamą panią Nilsson na swoje i swoich rodziców utrzymanie. Mia, uczennica z klasy Madiki jest również przedstawicielką tych biedniejszych mieszkańców okolicy. "Madika..." to jednak nie tylko opowieść o biedzie, to również historia dwóch zwariowanych dziewczynek i ich przygód, bardzo podobnych do tych, jakie przeżywali mali mieszkańcy Bullerbyn.
Dzień na Czerwcowym Wzgórzu rozpoczynała Lisbet, której ulubioną poranną rozrywką było...wbijanie gwoździ w polana w kąciku przy kaflowym piecu. Po takim mocnym porannym uderzeniu, dalej musiało być tylko weselej:). W książce spędzamy z towarzystwem z Czerwcowego Wzgórza wszystkie cztery pory roku i zależnie od aury panującej za oknem : szalejemy wiosną, bawimy się podczas letnich wakacji, nudzimy się podczas jesiennych ulew i grzejemy przy piecu zimą. Wiosenny wieczór na Czerwcowym Wzgórzu spędzają Madika i Lisbet mniej więcej tak:
Bawią się z Sassem, a po chwili idą wąchać bez, bo właśnie zaczął rozkwitać. Potem wystawiają mleko dla jeża, który przychodzi wieczorami, a kiedy wszystko to już zrobiły, okazuje się, że pora iść spać.
Każdy dzień ma niezwykły urok dzieciństwa, niebezpieczne przygody, jak porwanie Lisbet przez szalonego pana Lindqvista, ucieczka przed bykami, ukąszenie węża, przeplatają się ze scenami pełnymi humoru, w których Lisbet usiłuje używać mocnych słów i podsumowuje kolejne posunięcia starszej siostry wrzeszcząc jej do ucha : Ty nie masz dobrze w głowie, Madika, no i w końcu przypomniałam sobie skąd znam określenie fąflu jeden. Zimą na Czerwcowym Wzgórzu pojawia się trzecia dziewczynka.
Dużo mniej sielankowa jest ta książka Astrid Lindgren. W tle opowiada autorka historie o biedzie, porusza całkiem poważne tematy do przemyślenia dla małego i dużego czytelnika. Elementy humorystyczne łagodzą jednak przekaz tej książki, a wiejsko - miejskie przygody Madiki i Lisbet mają smak chleba z masłem i malinowym dżemem:).

 ***

W domu znalazłam szwedzką ekranizację tej książki w reżyserii Görana Graffmana z 1980 r. Kupiłam ją dawno temu, była dołączona do czasopisma. Autorzy filmu oddali urok tej opowieści, realia i wnętrza zupełnie jak z obrazków Ilon Wikland. Polecam.

Madika i berbeć z Czerwcowego Wzgórza. ( Madicken på Junibacken., 1960 )
Astrid Lindgren
Nasza Księgarnia, Warszawa 1994, 214 str.
Ronja, córka zbójnika. 

niedziela, 1 kwietnia 2012

Niech stary domek odżyje, ale nie za sprawą sił nadprzyrodzonych, lecz zwykłej miłości. Zmyślona. Katarzyna Michalak.

Dzisiaj jest pogoda idealna dla mola książkowego. Wicher i zacinający deszcz oglądane z ciepłego domu są bardzo przyjemnym rodzajem pogody, kiedy ma się w rękach książkę:). Czytam więc nowe nabytki biblioteczne i cieszę się spokojem wolnego popołudnia.
Kilka dni temu, również podczas wichury, zaszyłam się ze "Zmyśloną" Katarzyny Michalak w domu i sama zdziwiłam się, jak bardzo wciągnęła mnie ta książka. Po "Zmyśloną" sięgnęłam głównie dzięki krótkiemu filmikowi z Moniką Buchowiec promującemu "Poczytajkę", czyli pierwszą część trzytomowego cyklu o młodej pani weterynarz - Patrycji.
Główny bohater "Zmyślonej" to leśniczy Patryk, łamacz serc niewieścich i alkoholik po odwyku. W dniu w którym na progu leśniczówki w Zmyślonej zjawiają się dzieci jego siostry: Lusia i Adaś, życie Patryka nabiera tempa. A, że dwójce uroczych dzieci oddanych pod opiekę Patryka towarzyszy ich urodziwa niania Dominika, to i w sercu leśniczego następują spore zmiany. Rodzice dwójki diabląt to hrabia Gabriel, naczelny czarny charakter serii i Hanka, która uciekła od męża do Irlandii. Do Lusi i Adasia wkrótce dołącza Anielka córeczka Patrycji, która w Zmyślonej leczy podobnie jak rodzeństwo z Zaborowa rany zadane przez bezmyślnych i skupionych na swoich problemach rodziców. W tomie trzecim pojawi się również Patrycja i jej rodzina. Patryk będzie miał do spełnienia ważną misję w Poczekajce. Chatka Wiedźm Patrycji i Łukasza staje się kilka miesięcy wcześniej niemym świadkiem dramatu młodych rodziców.
"Zmyślona" to taki rodzaj książki, o której nie da się bez uszczerbku dla nieznającego treści czytelnika opowiadać zbyt wiele, więc wspomnę jeszcze tylko, że w książce dzieje się dużo i  szybko ( momentami za dużo i za szybko:)).  Czytałam już "Rok w Poziomce" Katarzyny Michalak, perypetie Ewy i nadmiar szczęśliwych zbiegów okoliczności nie przypadły mi jakoś do gustu, "Zmyślona", choć również pełna zadziwiających zwrotów akcji, nieco bardziej mi się podobała.

Zmyślona.
Katarzyna Michalak
Wydawnictwo Albatros 2010, 303 str.