Pokazywanie postów oznaczonych etykietą epoka wiktoriańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą epoka wiktoriańska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 sierpnia 2013

Pozostawszy same, milczałyśmy obie czas jakiś: wyjęłyśmy nasze robótki i zabrawszy się do nich, udawałyśmy bardzo pilnie zajęte. Villette. Charlotte Brontë.


Porosłe mchem mury starego klasztoru, zarośnięty ogród z wiekowym sadem, zjawa żywcem pogrzebanej mniszki oraz zawodząca po nocach upiorna Banshee to tło kolejnej powieści Charlotte Brontë. "Villette" zawiera najwięcej wątków autobiograficznych ze wszystkich dzieł, które wyszły spod pióra Charlotty, powieść zrodziła się z doświadczeń zebranych podczas długiego, samotnego roku, spędzonego przez autorkę na pensji w Brukseli, z dala od Haworth i rodzeństwa. Tym samym oddaje pisarka część siebie głównej bohaterce Lucy Snowe, z kolei Monsieur Paula obdarowując cechami brukselskiego nauczyciela Constantina Héger, swojej niespełnionej miłości.

Czternastoletnią Lucy Snowe poznajemy w zamożnym domu matki chrzestnej Pani Bretton i jej nastoletniego syna Grahama, spokojne wspólne wieczory przy kominku urozmaica przybycie kolejnego gościa Pauliny Home. Mała Polly i Graham stają się, mimo sporej różnicy wieku, towarzyszami zabaw i obiektami niekończących się obserwacji Lucy.
Dał mi tę książkę Graham; opisuje ona dalekie kraje, do których trzeba bardzo długo jechać z Anglii; żaden podróżnik nie może dostać się tam nie przepływając tysięcy mil po morzach. W krajach tych mieszkają dzicy ludzie, wie pani? Ubierają się zupełnie inaczej niż my, niektórzy z nich nie noszą prawie żadnego ubrania, bo chcą, żeby im było chłodno. Tam u nich, widzi pani, jest strasznie gorąco. [...] - A tutaj - dodała - są obrazki jeszcze zadziwiajątsze - w zapale opowiadania zapomniała o prawidłach gramatycznych. - O, tutaj, widzi pani, jest ten cudowny Wielki Mur Chiński; a tutaj chińska pani; ma nóżki jeszcze mniejsze niż moje. A tutaj dziki koń tatarski... O, a tutaj coś jeszcze dziwniejszego niż wszystko - kraj samych śniegów i lodów, bez zielonych pól, ogrodów i lasów. W tym kraju znaleziono kości jakiegoś mamuta: teraz nie ma tam mamutów.
Prawie dekadę później, po niewyjaśnionej już do końca powieści "rodzinnej katastrofie", Lucy zmuszona jest sama zadbać o swój los, dlatego podejmuje się trudnej pracy opiekunki schorowanej panny Morchmont.
Zapomniałam o istnieniu pól, lasów, jezior, mórz i wciąż zmieniającego się nieba poza oślepłymi, zachodzącymi wciąż od nowa parą szybami okiennymi pokoju chorej.
Po śmierci podopiecznej, główna bohaterka w poszukiwaniu nowego dachu nad głową opuszcza rodzinną Anglię. Wymyślone na potrzeby powieści miasteczko Villette i pensja dla dziewcząt Madame Beck, stają się nowym życiowym portem dla Lucy Snowe.

Pensja Madame Beck zajmująca stary budynek poklasztorny, nie różni się od innych XIX - wiecznych szkół, znanych nam z filmów i literatury. W otoczeniu zmurszałych murów udzielane są za opłatą, lekcje z zakresu między innymi: literatury, historii, geografii, języków obcych, muzyki, religii oraz szycia dla młodych panienek z zamożnych domów, bądź wspieranych przez lepiej sytuowanych krewnych. Wspólny pokój nauczycielek i uczennic i surveillance, czyli ciągły nadzór, w tak surowej postaci obecny współcześnie już tylko w zakładach karnych, skutecznie odbierały młodym kobietom prywatność. Nad pensją Madame Beck unosi się legenda o duchu mniszki, pogrzebanej w ogrodzie, a w jak najbardziej namacalnej postaci, po korytarzach krąży nie mniej demoniczna przełożona, obserwując i przeszukując podopieczne i podwładne.

W tym zamkniętym światku przychodzi odnaleźć się Lucy Snowe, która obejmuje posadę nauczycielki języka angielskiego, pośród francuskojęzycznych, katolickich uczennic o nieco odmiennej od angielskiej mentalności, z trzpiotowatą Ginevrą Fanshave na czele, która z Miss Snowe robi swoją powiernicę. Lucy jako niezłomna protestantka, surowo ocenia swoje otoczenie, pobyt w Villette jest dla młodej kobiety zrozumiałym szokiem kulturowym.

Pierwsze trudne miesiące pracy, kończą się załamaniem nerwowym, paradoksalnie dzięki temu upadkowi, los uśmiecha się do Lucy, samotność rozprasza spotkanie po latach Pani Bretton i jej syna, miejscowego lekarza. Zaangażowanie w życie towarzyskie Villette oraz coraz wyraźniej okazywane zainteresowanie nauczyciela Monsieur Paula, stanowią dopływ świeżego powietrza do życia Lucy.

"Villette" jest chyba najbardziej złożoną i wielowymiarową z powieści Charlotte Brontë, które czytałam, poza interesującym światem wiktoriańskich pensji dla dziewcząt, w powieści udało się zamknąć ducha opisywanej epoki, odmalować całą paletę charakterów postaci, ich sposób myślenia przed wiekami oraz miniatury wiktoriańskiej codzienności kobiet. Stworzyć fascynujący obraz życia Lucy Snowe, która pozbawiona domu i rodziny, szuka sposobu na przetrwanie w XIX - wiecznych, niesprzyjających samotnym kobietom realiach.

W "Villete" pojawiają się również elementy charakterystyczne dla powieści gotyckiej. Dwoistość charakteru głównej bohaterki, angielskie opanowanie jako maska dla świata w którym żyje, w oczach uczennic panna Snowe jest tylko posępnym cieniem i głęboko ukryta druga, targana namiętnościami natura, o której wie tylko czytelnik, zaś domyśla się jej istnienia Monsieur Paul. I ta mroczna aura, znak firmowy pisarek z Haworth i przemykające pomiędzy akapitami zjawy zamieszkujące klasztorny strych oraz pośredniczka między krainą zaświatów, a ludźmi, zwiastunka śmierci, mityczna Banshee, rodem z irlandzkich podań ludowych:).
Trzykrotnie w czasie mojego życia pouczył mnie bieg wypadków, że dziwne owe odgłosy burzy - ów nieustannie powtarzający się jęk beznadziejny zapowiada stan atmosfery niesprzyjającej życiu. Doświadczenie wszczepiło mi wiarę w to, że wybuchy epidemii zapowiadane bywają często przez taki boleśnie jękliwy, łkający, zawodzący wiatr wschodni. Stąd może, jak wywnioskowałam, powstała legenda o Banshee.
Villette. ( 1853 r. )
Charlotte Brontë
Świat Książki, Warszawa 2011, tom I - 319 str., tom II - 367 str.

Jane Eyre. 

czwartek, 11 października 2012

Kobieta nie powinna być gorsza od anioła, mężczyzna zaś tylko trochę lepszy od diabła.* Lokatorka Wildfell Hall. Anne Brontë.


Chyba pora zamknąć prywatną kawiarenkę na balkonie, o czytaniu w tym miłym kąciku mojego domu nie ma już mowy, zdecydowanie za zimno, nawet otulanie kocem nie pomaga. Kilka promiennych poranków udało się ukraść tej jesieni, takich ze śniadaniem i spokojną kawą przy przeglądaniu prasy i czytaniu książek, jeszcze sobotni wieczór udało się przegadać nad filiżanką herbaty pośród gazet i książek rozłożonych na okrągłym stoliku. Nowe meble balkonowe to był dobry pomysł, marzył mi się taki okrągły stolik od dawna, otoczony kwiatami, zielenią, miejsce na chwilę odpoczynku, na spokojne wypicie kawy, taka moja mała kawiarenka:). Teraz muszę poszukać miejsca na jesienne czytanie, pewnie zakopię się z książką na fotelu albo łóżku, otoczę poduchami i odpalę wszystkie domowe światełka:).
***
Książką, która będzie mi się kojarzyć z tegorocznymi wakacjami, ciepłym słońcem na policzkach i zapachem lilii, które kwitły i pachniały obłędnie, kiedy czytałam ją na ogrodowej huśtawce będzie "Lokatorka Wildfell Hall" Anne Brontë. Wydana w roku 1848 powieść, zaskakuje odważnym ujęciem tematu praw kobiet, braku równouprawnienia w małżeństwie, w epoce wiktoriańskiej zagadnień w zasadzie nie istniejących w powszechnej świadomości społecznej. Książka wyprzedzająca swoje czasy i poruszająca problemy jak wskazują tytuły prasowe niestety nadal aktualne. Wiek XIX zdecydowanie faworyzował mężczyzn ich "drobne słabości" były powszechnie akceptowane lub pomijane milczeniem, z kolei każda kobieta, która choć o milimetr zboczyła z wytyczonej przez wielowiekową tradycję drogi życia pełnego prawości i poświęcenia rodzinie oraz bliźnim, mogła spodziewać się natychmiastowego potępienia za swoje najdrobniejsze nawet przewinienia czy zbyt odważne prezentowanie swoich opinii. Co niezwykłe z tak trudnym tematem zmierzyła się najcichsza z sióstr Brontë, Anne, zyskując sobie miano jednej z pierwszych wojujących słowem feministek. "Lokatorka Wildfell Hall" to oczywiście nie tylko manifest feministyczny, to również kolejna kojąco staroświecka historia miłości osadzona w bajkowych realiach angielskiej prowincji z elementami grozy, niszczejącym dworem oraz wielką tajemnicą w tle.
Historia "Lokatorki Wildfell Hall" rozpoczyna się wraz z przybyciem tajemniczej, młodej i pięknej wdowy Helen Graham do rozpadającego się dworu Wildfell Hall, który poprzedni mieszkańcy porzucili na rzecz nowocześniejszej siedziby. Helen towarzyszy kilkuletni syn i zaufana służąca, młoda wdowa stroni od ludzi, cały swój czas poświęcając swojej pasji - malarstwu oraz wychowywaniu dziecka.
W małej prowincjonalnej społeczności trudno przez dłuższy czas trzymać się na uboczu, sąsiedzi rozpaleni domysłami co do przeszłości Helen, pragną wprowadzić młodą kobietę w swoje towarzyskie kręgi, domagając się kolejnych spotkań. Mimo niechęci Helen zaczyna bywać pośród swoich sąsiadów, których zaskakuje prezentując bardzo postępowe opinie dotyczące wychowywania dzieci. Niezrażone sąsiedztwo drąży nadal temat pochodzenia tajemniczej kobiety, Helen milczy jak zaklęta, więc okolica zaczyna tłumaczyć sobie jej postawę niezbyt chlubną przeszłością i gorszącą teraźniejszością, gdyż zażyłość pomiędzy nią i jej sąsiadem zaczyna wydawać się podejrzana.
Pani Graham ma jednak obrońcę, młodego zakochanego w niej farmera - Gilberta, któremu zaczyna ufać i zawierzać swoją głęboko skrywaną tajemnicę nieudanego małżeństwa.
"Lokatorka Wildfell Hall" to historia silnej kobiety, jej zmagań z plotkami, walki o lepszą przyszłość dla swojego dziecka w czasach kiedy bez wsparcia mężczyzny: męża, brata, ojca, kobieta tak niewiele znaczyła. Piękna i poruszająca opowieść, obowiązkowa lektura dla silnych współczesnych kobiet napisana przez niezwykłą kobietę z epoki wiktoriańskiej.
***
I na koniec jak zwykle trochę nie na temat:P, chciałam polecić wszystkim, którzy mają kawałek przydomowego ogródka, albo balkon moje ogrodowe objawienie:), lilie, których cebulki kupuję w ilościach hurtowych i niedługo obsadzę nimi całą działkę. Zapakowane w plastikowy koszyczek ( u mnie niezbędny, bo pod ziemią swoje królestwo ma kret, który przekopuje podwórko wzdłuż i wszerz i chyba karczownik, który robi tunele nieco bliżej powierzchni ) cebulki wysadzać można jesienią, ja sadziłam swoje wiosną i już po kilkunastu tygodniach cudownie zakwitły. Pełnia lata pośród zapachu lilii, ich koloru i wielkiej żywotności to najpiękniejszy czas w roku wokół mojego domu, odurzający aromat tych kwiatów, towarzyszy mi wtedy od rana wślizgując się oknami i rozchodząc po całym domu i podwórku, swoją urodą i zapachem moje ulubione białe kwiaty detronizują nawet jej wysokość różę:).

Lokatorka Wildfell Hall. (The Tenant of Wildfell Hall.)
Anne Brontë
Wydawnictwo MG 2012, 525 str.
Ekranizacja powieści: Tajemnica domu na wzgórzu.
*Cytat będący tytułem posta jest autorstwa Nikołaja Gogola, rosyjskiego pisarza z XIX wieku.

sobota, 21 lipca 2012

Pierwsze lekcje w sztuce kształcenia. Agnes Grey. Anne Brontë.


W zamożnych domach wiktoriańskiej Anglii nie mogło zabraknąć młodej damy pełniącej rolę guwernantki. Wykształcone, niezamężne córki duchownych lub ubogich arystokratów, nie mogąc liczyć na finansową pomoc krewnych, często podejmowały pracę nauczycielek domowych, jedyną posadę, która w tamtych czasach umożliwiała im zachowanie należnej córkom gentlemanów pozycji społecznej. Często niewiele starsze od swoich podopiecznych miały trudności z wyrobieniem sobie odpowiedniego pedagogowi autorytetu. Pozycja guwernantki na dworze była mocno niedookreślona, w hierarchii pozostawiały daleko w tyle służące, jednak brak majątku degradował je w kontaktach z pracodawcami. O kulisach wykonywania tego zawodu w XIX wieku opowiada książka Anne Brontë "Agnes Grey".
***
"Agnes Grey" to zachwycająco staroświecka powieść o losach młodziutkiej guwernantki. Książka jest niemal wiernym zapisem doświadczeń autorki Anne Brontë, która przez kilka lat wykonywała trudny zawód nauczycielki domowej w XIX-wiecznej, wiktoriańskiej Anglii. Główną bohaterkę Agnes Grey wyposażyła Anne we własne zalety duchowe i intelektualne, pozostałych bohaterów stworzyła zaś na podobieństwo swoich przełożonych z Blake Hall, czyli pierwszego domu, w którym autorka podjęła się kształcenia dwójki dzieci państwa Ingham. "Agnes Grey" to także doskonała powieść o kobietach w wiktoriańskiej Anglii, tych zamożnych skupionych na życiu dworu i ubogich, które nauczaniem zarabiały na swoje utrzymanie.
Agnes Grey jest najmłodszą z dwóch córek anglikańskiego pastora, zubożałego na skutek nieudanych inwestycji finansowych.
Jakże radosne chwile pędziłyśmy wraz z Mary, siedząc przy kominku nad naszymi robótkami, błąkając się po przystrojonych wrzosem wzgórzach albo próżnując pod naszą płaczącą wierzbą ( jedynym wysokim drzewem, które rosło w naszym ogrodzie ) i rozmawiając o czekającym nas szczęściu, o tym, co będziemy robili, co zobaczymy i co będziemy posiadali - podczas gdy jedyny fundament naszego rozmarzenia stanowiły nadzieje na bogactwo, które miało spłynąć na nas dzięki pomyślnemu wynikowi spekulacji zacnego kupca.
Rozbudzone nadzieje na zabezpieczenie losu córek i ukochanej żony toną wraz ze statkiem przewożącym skromny kapitał pastora. Aby poprawić sytuację finansową rodziny, wykształcona pod czujnym okiem matki Agnes podejmuje pracę guwernantki w domu państwa Bloomfield. Pierwsza praca przynosi Agnes niewiele radości, próby przekazania dzieciom podstawowych wartości duchowych i moralnych nie przynoszą zachwycających rezultatów, codzienna niemal fizyczna walka z rozpieszczoną gromadką i utarczki słowne z panią domu kończą się po kilku miesiącach, kiedy nasza bohaterka z ulgą przyjmuje wypowiedzenie jej posady. W kolejnym miejscu pracy, Horton Lodge państwa Murray, Agnes zajmuje się dwiema młodymi damami, które przygotowuje do debiutu w wyższych sferach. Przez dwa lata usiłuje guwernantka okiełznać charaktery swoich podopiecznych i przekazać im solidną porcję wiedzy potrzebną bogatym damom, tym razem jej wysiłki uwieńczone są drobnymi sukcesami. Horton Lodge jest miejscem przełomowych dla Agnes Grey wydarzeń, dziewczyna mimo, że niedoceniana przez pracodawców i ignorowana przez ich wytwornych gości, odnajduje się w działalności dobroczynnej, odwiedzając ubogich mieszkańców okolicznych wiosek. To właśnie w Horton Lodge poznaje Agnes młodego wikarego, dzięki któremu w sercu samotnej guwernantki kiełkuje nadzieja na miłość.
Obawiałam się trochę, czy książka najmłodszej z sióstr Brontë uznawanej za obdarzoną najmniej bogatą wyobraźnią przypadnie mi do gustu. Jak się okazało zupełnie niepotrzebnie, "Agnes Grey" to opowiedziana pięknymi słowami, wciągająca historia, zaskakująca odważnym przedstawieniem zamkniętego świata wiktoriańskich ziemian. Pomiędzy wierszami unosi się zapach dogasających świec i starych książek w szkolnym pokoju i słychać szelest długich sukien angielskich dam. "Agnes Grey" przenosi nas w czasie i umożliwia spacer z książką po dworskim parku, podróże powozem i oddaje niepowtarzalny klimat epoki wiktoriańskiej. I to wydanie z wyjątkowo udaną okładką, która sprawia, że na długo po przeczytaniu książki, chętnie ściągam mój egzemplarz "Agnes Grey" z półki i spoglądam na niego, jak na najpiękniejszy obraz:).

Richard Redgrave "The governess" 1844 r.
Agnes Grey. ( 1847 r. )
Anne Brontë
Wydawnictwo MG,  Kraków 2012, 232 str.

czwartek, 5 lipca 2012

Siostry Brontë.


Podczas wizyty w księgarni wypatrzyłam na półce "Agnes Grey" Anny Brontë, niewielką książkę z piękną okładką utrzymaną w ciemnej tonacji, bardzo stylową i klimatyczną. Ponieważ dawno temu postanowiłam nie robić pochopnych zakupów, z księgarni wyszłam bez pierwszego polskiego wydania książki Anny Brontë, chociaż ciekawość paliła mnie równie mocno, jak popołudniowe słońce w ostatnich dniach. To niedopatrzenie oczywiście bardzo szybko nadrobiłam w domu, zamawiając książkę przez internet:). Oczekiwanie na przesyłkę, skróciłam sobie przeglądając biografie sióstr Brontë i oglądając dostępne w internecie filmy dokumentalne na ich temat, przejrzałam również swoje poprzednie posty o "Jane Eyre" i "Na plebanii w Haworth". W tych filmowych poszukiwaniach dokopałam się do roku 1979 i francuskiego filmu biograficznego "Siostry Brontë" w reżyserii André Téchiné .
Film fabularny rządzi się oczywiście swoimi prawami i zawiera kilka elementów niezgadzających się z prawdziwą biografią sióstr z Haworth, pewne wątki dodano, pewne pominięto, można mieć również zastrzeżenia do obsady, Emilię zagrała Isabelle Adjani, pozostałe dwie siostry zagrały dwie równie piękne francuskie aktorki, chociaż uroda samych pisarek była przecież dość dyskusyjna. Siostry Brontë, jak pokazują ich obrazy, były ładnymi kobietami, ale nie były wybitnymi pięknościami jak Isabella Adjani, Isabelle Huppert i Marie-France Pissier.
Dla ubarwienia fabuły dodano również płomienny romans, pomiędzy Branwellem i matką dzieci, których był guwernerem. To właśnie w dniu, w którym dama serca mimo, że miejsce u jej boku zwolniło się po śmierci męża, odrzuca zaloty Branwella Brontë, rozpoczyna się historia jego upadku i uzależnienia od opium.
Koleje losów sióstr Brontë są wyraźnie zaznaczone: praca guwernantek, wyjazd do Brukseli i plany otwarcia pensji w Haworth, pierwsze sukcesy literackie i choroba Emilii. Film rozpoczyna się od scen w salonie plebanii, który jest wiernym obrazem fotografii z muzeum w Haworth, w niewielkim ciemnym pomieszczeniu Anna i Charlotta zapisują swoje myśli, dyskutują o przeczytanych książkach i zastanawiają się jak potoczą się przyszłe losy ich rodzeństwa. W tym czasie Emilia spaceruje po ponurych wrzosowiskach, jej postaci w filmie nadano jakiś rys szaleństwa, zaczerpnięty zapewne z napisanych przez nią "Wichrowych wzgórz". Branwell spędza czas w znajdującej się nieopodal gospodzie. Po przeczytaniu pierwszych rozdziałów "Agnes Grey" skojarzyłam, że filmowe dialogi tworzą te wyjęte fragmentami z książek sióstr Brontë.
Pomimo kilku naprawdę drobnych zastrzeżeń, całość bardzo mi się podobała: nastrój, sceneria wrzosowisk i starej plebanii z widokiem na cmentarz, wnętrza i stroje z epoki wiktoriańskiej, ukazanie jak radziły sobie siostry w brukselskiej szkole i jako guwernantki. Film jest nagrany wiele lat temu, więc można mu sporo wybaczyć. Całość to kawałek dobrego kina i powinien spodobać się miłośniczkom prozy sióstr Brontë.

Siostry Brontë. ( Les Soeurs  Brontë. ) reż. André Téchiné, 1979 r.

czwartek, 23 lutego 2012

Piekielna to była wyobraźnia i piekło musiała nosić w sobie ta spokojna pozornie dziewczyna. Wichrowe Wzgórza. Emily Brontë.

"Wichrowe wzgórza" najlepiej zacząć czytać w taki dzień jak dzisiaj, za oknem szaro, wieje porywisty wiatr, nagie drzewa walczące z wichurą wyglądają jak upiory. Czytając wieczorami i późną nocą "Wichrowe wzgórza" nie sposób nie zapalić świecy, nie zaparzyć aromatycznej kawy lub herbaty. Z powieści raz bije ogniem piekielnym, by za chwilę uderzył nas lodowaty podmuch wichru. O Emilii Brontë, Jarosław Iwaszkiewicz napisał dokładnie to, co chodziło mi po głowie podczas lektury, a czego sama pewnie nie potrafiłabym nazwać: 
Piekielna to była wyobraźnia i piekło musiała nosić w sobie ta spokojna pozornie dziewczyna. Dla nas pozostała tajemniczym, zachwycającym zjawiskiem.
Zastanawiałam się kogo obrała sobie za pierwowzór bohaterów swojej powieści pisarka. Cały czas czytając towarzyszyło mi wrażenie, że Heathcliff to sama panna Brontë, postać ukryta na dnie duszy autorki, obraz jej wnętrza. Skąd tyle ciemności w duszy młodej kobiety? Nawet świeżo po lekturze nie potrafię sobie odpowiedzieć na to pytanie, a Emilia nie pozostawiła po sobie korespondencji, pamiętnika, nie zdążyła przed śmiercią wydać żadnej innej powieści, a zwierzała się tylko podczas wędrówek po wrzosowiskach Haworth młodszej siostrze Annie, wraz z którą na zawsze zgasła wiedza o życiu wewnętrznym Emilii.
"Wichrowe wzgórza" reprezentują gatunek literacki zwany powieścią grozy. 
Charakterystyczne jego cechy to niezwykłość scenerii, tajemniczość wręcz demoniczność postaci rządzonych wielkimi namiętnościami, ostre dramatyczne konflikty.*
Powieść grozy była popularna pod koniec XVIII wieku, a największe triumfy święciła w pierwszych dekadach wieku XIX. Mieszkańcy dziecinnej bawialni nad frontowymi drzwiami plebanii w Haworth czerpali garściami z tego gatunku tworząc demoniczne postacie, zaludniające ich wymyślone królestwa Angrii i Gondalu. Główny bohater Heathcliff jest prawdopodobnie echem tego wymyślonego świata i demonicznych bohaterów, które od dzieciństwa tworzyła w swojej wyobraźni Emilia.
Powieść rozpoczyna się w dniu odwiedzin nowego dzierżawcy Drozdowego Gniazda w majątku Wichrowe wzgórza, jest rok 1801 i większość dramatycznej historii rodu Earnshaw i Linton już się wydarzyła. Pan Lockwood pełen pozytywnych emocji i chęci poznania swego gospodarza przekracza nie bez przeszkód próg przeklętego domu. Wieczór i noc spędzone w Wichrowych wzgórzach zamieniają się w koszmar, gospodarz daje pokaz swojego diabelskiego charakteru, a nieświadomego  sąsiada podczas nocy spędzonej w sypialni starego domu nawiedzają koszmarne wizje przeszłych dramatów, których świadkami były nieme mury dworu. Lockwood z wielką ulgą opuszcza dwór i powraca do Drozdowego Gniazda. Zatrudniona tam pokojówka zaczyna opowiadać mu historię rodziny Earnshaw właścicieli Wichrowych wzgórz, rozpoczynając od dnia w którym stary pan Earnshaw sprowadza do domu Heathcliffa, dziecko znalezione na ulicach Liverpoolu. Hindley i Katarzyna dzieci właściciela majątku z niechęcią odnoszą się do małego przybłędy. Ze strony Hindleya jest to nienawiść i zazdrość absolutna, uczucia Katarzyny z czasem zmieniają się w miłość.
Na cóż by się zdało moje istnienie, gdyby ograniczało się tylko do tego świata? Ilekroć cierpiałam dotąd, zawsze to były cierpienia Heathcliffa. Wdziałam je i czułam od pierwszej chwili. Przewodnią myślą mojego życia jest on. Gdyby wszystko przepadło, a on jeden pozostał, to i ja istniałabym nadal. Ale gdyby wszystko zostało, a on zniknął, wszechświat byłby dla mnie obcy i straszny, nie miałabym z nim po prostu nic wspólnego. Moja miłość do Lintona jest jak liście w lesie. Wiem dobrze, że czas ją zmieni, tak jak zima zmienia wygląd lasu. Moja miłość do Heathcliffa  jest jak wiecznotrwała ziemia pod stopami, nie przykuwa oka swoim pięknem, ale jest niezbędna do życia.
Wraz ze śmiercią starego pana Earnshawa sytuacja Heathcliffa w domu rządzonym twardą ręką Hindleya pogarsza się, chłopak do dnia ucieczki z domu traktowany jest jak parobek. Odrzucony przez Katarzynę i jawnie nienawidzony przez Hindleya, wyrasta Heathcliff w poczuciu krzywdy i pragnieniu zemsty. Wokół tej zemsty i szalonej, niespełnionej miłości Heathcliffa i Katarzyny krąży opowieść Emilii Brontë. Kiedy umiera Katarzyna nienawiść Heathcliffa skupia się na jej córce, mężu i starszym bracie.
Przyzwyczajona do sielskiego klimatu powieści Jane Austen z zaskoczeniem czytałam jak brutalnie traktował główny bohater swojego syna, żonę i synową, oddając im zło jakiego sam zaznał. Powieść opisuje patologiczne, toksyczne relacje pomiędzy bohaterami i trudno uwierzyć, że została napisana ręką XIX wiecznej pisarki. "Wichrowe wzgórza" mimo całego opisywanego okrucieństwa  i szaleństwa trudno odłożyć i przerwać czytanie choćby na chwilę, to książka którą czyta się jednym tchem.
Wichrowe Wzgórza ( Wuthering Heights )
Emily Brontë
Wydawnictwo Czytelnik
Warszawa 1984, 335 str.
* fragment z przypisów str. 335

niedziela, 29 stycznia 2012

Widzę niebiańską jaśniejącą chwałę i wiarę, którą świeci jednakowo. Na plebanii w Haworth. Anna Przedpełska-Trzeciakowska.

Plebania i cmentarz w Haworth
Spoglądając na fotografię plebanii w Haworth trudno uwierzyć, że te niegościnne, szare mury zamieszkiwały trzy wybitne angielskie pisarki. Okalający gregoriański budynek cmentarz był miejscem na które co dzień spoglądała z okien gromadka dzieci pastora Patryka Brontë i Marii Branwell. Jak to możliwe że w tych surowych warunkach rozwinęły się trzy tak niezwykłe umysły literackie? Ubóstwo otoczenia, jego mroczny  klimat wydaje się niewielkim polem dla rozwoju wyobraźni. A może właśnie ubóstwu tej budzącej grozę scenerii  zawdzięcza proza sióstr Brontë swój ogromny ponadczasowy sukces?
Sięgając po książkę Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej szukałam pierwowzorów bohaterów i miejsc znanych mi z "Dziwnych losów Jane Eyre", nie spodziewałam się, że biografia opisująca życie sióstr Brontë będzie równie interesująca jak stworzona przez nie fikcja literacka. Autorka opiera się w swojej książce głównie na treści listów jakie wymienia Charlotta ze swoimi szkolnymi przyjaciółkami, wydawcami i przyjaciółmi poznanymi już po sukcesie jaki odniosła powieść Jane Eyre. Bogata dokumentacja dotyczy głównie Charlotty i to właśnie jej życie poznajemy najdokładniej, Emilia nadal pozostaje wielką tajemnicą, nie dzieliła się z nikim swoim światem wewnętrznym, jedyny wyjątek czyniąc dla wydanej pod koniec życia powieści "Wichrowe Wzgórza", nie pozostawiła wielu notatek, poznajemy ją taką jaką widziały ją siostry. Anna na kartach tej biografii jawi się jako najmłodsza, najspokojniejsza i najłagodniejsza z sióstr Brontë. Swoją wiedzą na temat Branwella dzielili się chętnie jego liczni znajomi, to z ich relacji oraz z informacji pozostawionych przez jego siostry buduje autorka historię upadku, jakiem było życie tego dobrze zapowiadającego się młodego człowieka.
Dzieci pastorostwa Brontë rodziły się w rocznych odstępach czasu: pierwsza na świat przyszła w 1814 roku Maria, w 1815 Elżbieta, Charlotta 21 kwietnia 1816 roku, Branwell 26 czerwca 1817 roku, Emilia 30 lipca 1818 roku, dwa lata później w 1820 urodziła się Anna. W 1821 roku, już po objęciu kapelanii w Haworth umiera Maria Brontë. Rolę opiekunek nad młodszymi dziećmi starają się przejąć dwie najstarsze siostry, na plebanię sprowadza się również niezamężna siostra ich zmarłej matki Elżbieta Branwell. 
Córki pastora musiały zdobyć odpowiednie wykształcenie, aby w przyszłości zarobić na swoje utrzymanie, dzieci wysłano więc do szkoły dla córek duchownych w Cowan Bridge. Wiernym świadectwem doświadczeń wyniesionych z tego miejsca jest opis zakładu Lowood z Jane Eyre. Epidemia tyfusu z kart powieści wydarzyła się naprawdę, najstarsze Maria i Elżbieta, po trudach pobytu w tej szkole umierają na suchoty. Charlotta i Emilia wracają do domu, do kolejnej szkoły Roe Head zostają wysłane dopiero po kilku latach.
Dzieciństwo Charlotty, Branwella, Emilii i Anny było zadziwiająco kolorowe, dzieci stworzyły swój własny sekretny świat, do którego klucz zamknięty był w dziecinnej bawialni nad frontowymi drzwiami plebanii. Skłonność do fantazjowania była niepokojąca, królestwa Angrii i Gondalu zdawały się przesłaniać dzieciom problemy realnego świata, jednak dorośli opiekunowie nie zauważają tej postępującej, wewnętrznej izolacji. Po latach beztroski Charlotta udaje się do Roe Head, w szkole zawiązuje przyjaźnie na całe życie, poznaje Ellen Nussey oraz Mary Taylor, korespondencja z Ellen stanowi główne źródło informacji o pisarce. Dziewczęta dorastają, obejmują posady guwernantek, nauczania szczerze nie znoszą. Branwell próbuje swoich sił jako nauczyciel, pracownik kolei, jedynym rezultatem jego wyjazdów z domu jest pogrążanie się w nałogach.
Autorka opisuje kolejne etapy życia dziewcząt, nigdy nie zrealizowane plany założenia szkoły w Haworth i związany z nimi wyjazd do szkoły w Brukseli, gdzie ostatecznie ukształtował się talent Charlotty oraz Emilii. Pierwsze próby literackie, miłość Charlotty do brukselskiego pedagoga, Anny do wikarego ich ojca. Pierwszymi utworami oddanymi do druku był tomik poezji, wydany pod przybranymi męskimi imionami Actona, Currera i Ellisa Bell. Pierwszy sukces sióstr Anny i Emilii przyszedł waz z wydaniem "Wichrowych wzgórz" oraz "Agnes Grey". Inne wydawnictwo zainteresowało się "Jane Eyre", powieść szybko zdobyła dużą popularność. Tylko Charlotta miała okazję wykorzystać swój literacki sukces, po śmierci Branwella, Emilia i Anna zachorowały na gruźlicę. Podobnie jak jedno po drugim rodzeństwo Brontë przychodziło na świat w rocznych odstępach, tak później umierało.
Charlotta została na plebanii z ojcem, wiernymi służącymi i psami Keeperem i spanielką Flossy. Ten najbardziej samotny etap jej życia był paradoksalnie czasem jej największego zaangażowania towarzyskiego, Charlotta podróżowała do Londynu, odwiedzała swoich wydawców i ich rodziny, poznała innych wybitnych literatów, swoją przyszłą biografkę panią Gaskell, Thackereya.
Ostatnie miesiące życia Charlotta spędziła jako mężatka, na wzór bohaterek powieści sprzeciwiła się woli ojca i poślubiła wikarego. Również Charlotta Brontë zmarła na gruźlicę, jej słaby organizm prawdopodobnie nie wytrzymał trudów pierwszej ciąży.
Biografia autorstwa Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej pokazuje, jak ważnym miejscem dla Charlotty, Emilii, Anny i Branwella był ich dom rodzinny. Powrót do Haworth dla rodzeństwa Brontë stanowił niezawodne pocieszenie na każdym etapie ich życia, surowy klimat wrzosowisk był najlepszym lekarstwem na zawody miłosne czy urażoną ambicję. To tutaj jako dzieci tworzyli swój sekretny świat, tutaj rozwijał się ich talent literacki i tutaj spędzili całe swoje dorosłe życie. Książkę czyta się jak najlepsze XIX wieczne powieści, mnóstwo w niej interesujących faktów z życia pisarek, kilka zdjęć wnętrza Haworth. Po lekturze mam ogromny niedosyt znajomości książek sióstr Brontë. W najbliższym czasie będę polować na kolejne tomy, bardzo lubię powieści przedstawiające rzeczywistość pensji, pracy guwernantek i tego świata sprzed dwustu lat. Z trudnych doświadczeń utkane było życie rodziny Brontë, z tych doświadczeń tkały trzy siostry  swoje powieści.
Haworth w 1861r.


Na plebanii w Haworth.
Anna Przedpełska-Trzeciakowska
Wydawnictwo Świat Książki
Warszawa 2010, 507 str.

czwartek, 12 stycznia 2012

Z dziećmi jest jak z konfiturami: dopóki konfitury są zamknięte w spiżarnii, nie ma z nimi kłopotu. Złota Księga Bastablów. Edith Nesbit.

Podczas ostatniej wyprawy do biblioteki zapuściłam się w dział literatury dziecięcej, z półek uśmiechały się do mnie dawno nie widziane tytuły, mili towarzysze dzieciństwa. Skusiłam się na wypożyczenie kilku książek z działu klasyki dziecięcej, wybrałam trzy, których wcześniej nie czytałam.
Po południu zabrałam się za czytanie książki Edith Nesbit, spodobał mi się pięknie zastawiony porcelaną stół na okładce, zapowiedź wakacyjnej przygody w wiejskiej rezydencji podziałała równie przyciągająco, lubię takie klimaty:).
"Złota Księga Bastablów" to książka będąca 230 stronicowym potwierdzeniem powiedzenia, że dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło. Główni bohaterowie to rodzeństwo Bastablów: Oswald, Noel, Dick, H.O., Alicja oraz Dora. Dzieci ciągle wpadają w tarapaty i są powszechnie uważane za utrapienie swojego owdowiałego ojca i indyjskiego wujaszka, z którymi zamieszkują w pięknym domu Blackheath. Kiedy młodzi Bastablowie chcąc urozmaicić swoim gościom Dennemu i Daisy nudnawe popołudnie decydują się odegrać w ogrodzie Księgę Dżungli z użyciem niezwykle cennych eksponatów z gablotki wuja, granice odporności opiekunów zostają mocno nadszarpnięte. Dorośli wysyłają całą ósemkę do wiejskiej rezydencji - Domu nad Fosą, chcąc dzieciom zapewnić rozrywkę, a sobie kilka tygodni świętego spokoju. Dzieci zawstydzone swoimi ostatnimi niepowodzeniami postanawiają powołać do życia Towarzystwo Grzecznisi, a w tytułowej Złotej Księdze spisywać swoje dobre uczynki. Wbrew dobrym chęciom zaczynają robić coraz większe zamieszanie, ich pomysły na poprawienie jakości życia okolicznych farmerów niekoniecznie spotykają się z wdzięcznością, większość przygód kończy się mało cenzuralnymi, dlatego nie przytaczanymi przez młodego narratora, reprymendami. Na szczęście ojciec wesołej kompanii jest człowiekiem zamożnym, w innym wypadku koszty kolejnych psot, niechybnie wprowadziłyby go do grobu. Bastablom zdarza się kilka podpaleń, alarm, porwanie niemowlęcia, zalanie i mnóstwo szalonych przygód. Filozoficzne rozważania dzieciaków i ich bezpretensjonalne podejście do życia to chyba najmocniejsza część tej książki.
Edith Nesbit autorka "Złotej Księgi Bastablów" była niezwykle barwną postacią. Urodziła się w 1858 roku. W epoce wiktoriańskiej nosiła krótkie włosy i sukienkę, co było bardzo nietypowe w tamtym czasie. Była matką czwórki dzieci swoich i dwójki zrodzonej z romansu jej męża z jej przyjaciółką, sama również miała licznych pozamałżeńskich adoratorów. Kobieta wyprzedzająca swoje czasy o co najmniej dwie, trzy długości, nie mogła być grzeczną dziewczynką, stąd chyba oryginalność jej małych bohaterów.
Książka do przetrawienia dla dorosłych, ale zdeterminowanych do sięgnięcia po coś energetycznego, zabawnego i z działu dla dzieci. Dla dzieci poradnik, jak wykończyć rodziców w dwa miesiące wakacji:).
  
Złota Księga Bastablów.
Edith Nesbit
Wydawnictwo WAZA
Warszawa 1994, 230 str.

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Płonęłaś cała wczoraj w chłodnej poświacie księżyca, gdy podniosłaś bunt przeciwko losowi i domagałaś się równości ze mną. Dziwne losy Jane Eyre. Charlotte Brontë.

O posiadaniu tej książki na własność marzyłam bardzo długo, ale jakoś nie było nam po drodze, kiedy byłam zdeterminowana, żeby ją kupić, nie było wznowień, zupełnie nie wiem dlaczego. Po raz pierwszy "Dziwne losy Jane Eyre" czytałam wiele lat temu podczas wakacji, na strychu domu babci, tam też znalazłam stary egzemplarz, do dziś nie wiem do kogo należał i strasznie żałuję, że zaginął, pewnie spłonął podczas którejś zimy w piecu, swoją drogą bardzo adekwatny koniec. Dzisiaj mogę pochwalić się swoim własnym wydaniem z filmową okładką, otrzymanym w prezencie urodzinowym.
Jane Eyre była dzieckiem zrodzonym z miłości ubogiego pastora oraz panienki z bogatego dworu Gateshead Hall. Rodzice, umierając młodo, pozostawili jedynaczkę na łasce krewnych: Johna Reed oraz jego żony. Śmierć wuja przypieczętowała ostatecznie los maleńkiej Jane, ciotka zazdrosna o względy jakimi za życia darzył John Reed dziecko oraz jego matkę, a których według żony skąpił własnym dzieciom, nie mogła i nie chciała zaakceptować dziewczynki i wychowywać jej jako równej kuzynostwu. Ucieczką od prozy życia stają się dla Jane książki i rysunki. Na krótko przed swoimi dziesiątymi urodzinami, upokorzona kolejną z wielu niesprawiedliwości, Jane Eyre gwałtownie wybucha, pokazując skrywaną potęgę charakteru małego dziecka tak rzadko spotykaną w tamtych czasach i tak okrutnie tępioną. Rezolutna dziewczynka, rozumiejąc że prawa jej należne, z uwagi na więzy krwi nie są respektowane, wygarnęła ciotce Reed co o niej myśli. Tym samym dała swojej krewnej pretekst do pozbycia się dziecka i umieszczenia w zakładzie dla sierot, szkole Loowood, gdzie spędza kolejne lata swojego życia, ucząc się i zdobywając zawód nauczycielki. Również w szkole los nie oszczędza naszej głównej bohaterki, tutaj umiera jej przyjaciółka Helenka Burns, a  niedojadające, zaniedbane pensjonariuszki dziesiątkuje tyfus. Osiemnastoletnia Jane opuszcza Loowood, otrzymując posadę guwernantki Adelki Varens, podopiecznej właściciela Thornfield Hall. 
W dniu, w którym Jane Eyre przekracza progi dworu Thornfield Hall rozpoczyna się jedna z najpiękniejszych historii miłosnych światowej literatury:). Edward Rochester odnajduje bowiem w Jane Eyre wszystko to, czego szukał u kobiet światowych i czego nie mógł i nie miał prawa odnaleźć w spętanym szaleństwem umyśle pierwszej żony.
Chciałam Cię tak szalenie rozkochać w sobie, jak sam się w Tobie kochałem, a wiedziałem, że zazdrość będzie mi najlepszym sprzymierzeńcem w osiągnięciu tego celu.
Niezwykłe okoliczności w jakich spotykają się Pan Rochester oraz Jane, zapisy z wielogodzinnych rozmów przy kominku oraz tajemnicza rywalka, zamieszkująca strych starego domostwa, tworzą magiczny, mroczny świat, w którym zapadam się nawet dzisiaj przeglądając książkę w poszukiwaniu cytatów.
Nie chcę streszczać całej historii Jane Eyre, chcę tylko gorąco polecić tę książkę i jej filmowe adaptacje i przypomnieć drugiego z mężczyzn jakich na swojej drodze spotyka główna bohaterka, już po ucieczce z Thornfield i zamieszkaniu w Moor House. Saint John to zupełne przeciwieństwo pierwszej miłości Jane, ambitny pastor żąda poświęcenia, wydawałoby się w słusznej sprawie, ale zdaje się mieć do tego mniejsze prawo od swojego poprzednika w sercu Jane, który w zamian oddawał siebie. W Moor House odnajdujemy samą Charlotte pośród swojego rodzeństwa, oddanego pasji zdobywania wiedzy i doskonalenia umiejętności pisarskich.
Postać Jane Eyre kojarzy mi się z niezwykłą żywotnością umysłu oraz wielką pasją życia. I ten dalszy ciąg, którego czasem brak najlepszym powieściom,  przekonanie, że ta wielka miłość jest miłością spełnioną i to z dziesięcioletnim stażem:).

Jane Eyre.
Charlotte Brontë
Wydawnictwo Prószyński i Spółka
Warszawa 2011,  568 str.



sobota, 3 grudnia 2011

Za oknami panował grudniowy mróz, a wiatr szukał najdrobniejszych nawet szczelin w oknach. Świąteczna podróż. Anne Perry.

Zapach pomarańczy, jabłek i cynamonu, który unosi się w całym domu, to znak, że zbliża się  Boże Narodzenie. Dzisiaj zrobiłam przegląd świątecznych ozdób, kilka już znalazło sobie miejsce na regałach z książkami. W okolicach grudnia wynajduje sobie również lekturki wprowadzające w świąteczny nastrój. Pierwszą książką z klimatem świątecznym w tle, przeczytaną przeze mnie w tym roku jest "Świąteczna podróż" Anne Perry. Ta jak najbardziej współczesna pisarka napisała powieść osadzoną w realiach epoki wiktoriańskiej. Mamy więc posiadłość Applecross w Berkshire  i wytworne towarzystwo, które spędza w niej czas na zaproszenie jej właściciela Omegusa Jonesa. Dni upływają im leniwie na kolejnych posiłkach, rozmowach o polityce i plotkach towarzyskich. Jedna z kolacji kończy się skandalem, kiedy jedna z dam zarzuca drugiej interesowność w doborze kandydata na męża. I tutaj autorka mocno mnie zaskoczyła, szczerze mówiąc spodziewałam się jakiejś wzruszającej historii świątecznej, a otrzymałam kryminał opierający się na bardzo ciekawym pomyśle. Urażona wdowa Gwendolen popełnia bowiem samobójstwo, a towarzystwo zgromadzone w Applecross bardzo szybko odnajduje winnego - panią Alvie, autorkę skandalu z dnia poprzedniego. Groźba ostracyzmu towarzyskiego zmusza panią Alvie do udania się w podróż w celu poinformowania matki Gwendolen o okolicznościach śmierci jej dziecka. A teraz wyobraźcie sobie grudzień i środek lokomocji w postaci, w wersji optymistycznej powozu, w wersji mniej przyjemnej grzbiet kucyka i szalejące wokół zawieruchy. Mało sympatycznie zapowiada się ta świąteczna podróż, nieprawdaż? Na szczęście Isobel ma wsparcie przyjaciółki Lady Vespasii ( ciekawe imię, zastanawiam się ile Brytyjek nosi podobne? ). Lady Vespasia jest kobietą błyskotliwą i bardzo szybko odnajduje rozwiązanie tajemniczych wypadków, które miały miejsce w Applecross.
Książka jest niewielka, ładnie wydana. Idealna na grudniowy wieczór.

Świąteczna podróż.
Anne Perry
Wydawnictwo Zysk i spółka, 112 str.


niedziela, 13 listopada 2011

Posiedźmy tu dziś wieczór, choćby nie było nam sądzone nigdy już zasiąść razem. Jane Eyre.

Wczorajsze  popołudnie spędziłam w jednym z krakowskich kin oglądając film Jane Eyre. Powieść  Charlotte Brontë "Dziwne losy Jane Eyre" była już wielokrotnie ekranizowana, sama uwielbiam miniserial BBC z 2006 roku, więc na seans wybrałam się z  wyraźnie zapisanymi w pamięci genialnymi rolami Ruth Wilson oraz Toby'ego Stephens'a i z wrażeniem, że wszystko co dało się wycisnąć z tej cudownej powieści zrobili już twórcy serialu. Film wyreżyserowany przez Carego Fukunagę nie tylko mnie nie zawiódł, ale wręcz zachwycił pięknymi obrazami. Twórcom udało się uchwycić niezwykły, odrobinę mroczny nastrój książki.
Powierzenie roli Jane Eyre młodziutkiej aktorce polskiego pochodzenia Mii Wasikowskiej uważam za strzał w dziesiątkę. Urodzona w Australii aktorka jest obdarzona niezwykłą urodą porcelanowej lalki, drobniutka o postawie baletnicy. Mia jest bardzo przekonująca w swojej roli, widać, że nie kopiuje żadnej ze swoich poprzedniczek. Michael Fassbender zagrał tajemniczego Edwarda Rochestera, co prawda nie jest tak przekonujący jak Toby Stephens, ale równie interesujący w swojej roli. Podobała mi się urocza Romy Settbon Moore w roli Adele oraz Pani Fairfax - Judi Dench. W serialu z 2006 roku Adele była trochę wyrośnięta jak na ośmiolatkę, która była przecież bohaterką powieści.
Film jest wiernym obrazem epoki wiktoriańskiej, zadbano o detale, meble, porcelanę, kostiumy. Wnętrza Thornfield Hall są mroczne, ciemności rozprasza jedynie światło świec. Ogromne wrażenie robią kostiumy głównej bohaterki, jej skromne sukienki, piękna suknia ślubna, której zdjęcie umieściłam poniżej. Mogłabym opisywać ten film scena po scenie, a wlaściwie każdy obraz tę ekranizację tworzący.
Film rozpoczyna się ucieczką Jane z Thornfield, potem główna bohaterka trafia do rodzeństwa Rivers, poznajemy kolejne losy Jane Eyre, retrospekcje z trudnego dzieciństwa najpierw w Gateshead Hall potem w zakładzie dla dziewcząt - szkole Lowood, aż  do przybycia do Thornfield Hall.
Film jest pełen pięknych dźwięków, brzęku delikatnej porcelany podczas posiłku, odgłosów płonącego na kominku ognia,  podmuchów wiatru. Muzyka jest nastrojowa, niepokojąco piękna.
Polecam ten cudownie jesienny film, jeżeli jeszcze nie mieliście okazji go obejrzeć.


Jane Eyre (  2011 ) reż. Cary Fukunaga

Ale teraz przyjdzie nam żyć w jakiejś zabitej dechami wiosze. Wiesz, jaka nuda? Kika z beskidzkiego lasu. Maja Ładyńska.

Jeżeli podczas ferii zimowych brak wam zimowej oprawy, nie mogliście wyruszyć w ukochane góry sięgnijcie po idealną na styczniowy czas ks...